Huśtawki

Pamiętam jak często lubiłem chodzić na huśtawki. Problem był tylko z tym, że nieczęsto ktoś chciał mnie huśtać, a sam nie byłem w tym za dobry. Szczególnie utkwił mi w pamięci jeden dzień, gdy trochę za mocno rozhuśtany spadłem z huśtawki prosto na kamienie. Całe kolana były rozbite, skóra starta, krew, a potem jeszcze dodatkowo przemywanie wodą utlenioną - niezbyt przyjemne zdarzenie. Na wsi zamiast huśtawki wystarczyła gałąź w sadzie, kawał liny i stara opona. Konstrukcja prymitywna i tania, dostępna chyba w każdym gospodarstwie. Wystarczy jedynie namówić kogoś z dorosłych na zmontowanie huśtawki i już zabawa na całego. Czasem takie konstrukcje możemy zobaczyć nad wodą. Dzieciaki udają Tarzana skacząc do wody. Można również kupić huśtawki w sklepie. Powinny mieć atest bezpieczeństwa, przecież jest to ustawiane z myślą o dzieciach i nikt nie chce, żeby stała im się krzywda. Nawet w niedużym mieszkaniu można sobie pozwolić na posiadanie huśtawki. Wystarczy wkręcić odpowiednie kołki i powiesić huśtawkę, jednak jest to przeznaczone zwykle dla malutkich dzieci. Te większe dzieci można już spokojnie zabierać na plac zabaw.